środa, 2 lipca 2014

Sokoliki highline trip – czeski „AAARGH!!!”

Kolejny raz zawitaliśmy do Sokolików tym razem w składzie ja, mój chłopak Marcin Cybulski, Basia Sobańska i Piotrek Ruszkowski. Powiesiliśmy dłuższego czeskiego highline między sokolikami "Zmrdi řvou aka AAARGH!!!" długości 18 metrów, wysokości 30 metrów.


Zmotywowani i szczęśliwi na drodze w Sokoliki


Nie był to pierwszy raz kiedy działaliśmy highlinowo razem z Basią Sobańską. Za każdym razem jak zgrywamy się razem: ja (Karolina Lis), Marcin Cybulski (mój również highlinujący chłopak) i Basia tworzymy prawdziwy dream team. Jesteśmy zawsze mocno zorganizowani, zmotywowani i dokonujemy swoich najlepszych przejść (nawet wstajemy o 7 rano żeby podziałać jak najwięcej i skorzystać z dnia. Jest to bardzo nietypowe w środowisku slacklinowym ;) ) Towarzyszył nam również Piotrek Ruszkowski próbujący swoich sił pierwszy raz w skałach na hajku.
Tym razem w Sokolikach nie było inaczej. Umówiliśmy się dość spontanicznie na ten wyjazd do ostatniej chwili nie wiedząc czy faktycznie pojedziemy. W końcu w piątek udało się! Wsiedliśmy do pociągu i byliśmy w drodze w nasze ukochane Sokoliki.

Topo
"Zmrdi řvou aka AAARGH!!!" highline został wytyczony przez Czechów w roku 2012. Jest to najdłuższa opcja jaką można powiesić miedzy Sokolikami (18 metrów). Stanowisko na Dużym Sokoliku buduje się przy pomocy zaklinowanej tam belki o skałę i potrzebne są na prawdę długie zawiesia taśmowe (5 m), które układa się później na wystającym "zębie" skalnym. Po drugiej stronie na Małym Sokoliku wykorzystujemy stanowisko zjazdowe z drogi "Chirurgia Palca" i robimy pętle dookoła wielkiego głazu jako nasz backup. Highline jest na prawdę pięknie wyeksponowany i daje nam panoramę na całą dolinę. Przy przejściu w drugim kierunku do "zęba" skalnego możemy uświadczyć ekspozycji poniżej stanowiska. Na początku ta strona highline była dla mnie trudniejsza ale po rozchodzeniu się na taśmie skompletowanie go w obie strony nie stanowiło problemu.

Pierwszego dnia udało nam sie zawiesić hajka w jakieś 2 godziny. Posiadanie w ekipie drugiej dziewczyny znającej techniki riggowania przyśpiesza całą akcję i jest bardzo motywujące.


Basia w swoim pierwszym Full-Manie o zachodzie słońca

Basia przeszła hajka jako pierwsza w dwie strony bez problemu. Widząc jej determinację zmotywowałam się do wstawienia i po dwóch próbach przeszłam hajka bez upadków w dwie strony.

Ja w przejściu na "batmana" ;)

Drugiego dnia mieliśmy dużo więcej czasu pochodzić i się powspinać.

Basia wstająca z Chongo-mount

Marcin kompletuje swoje pierwsze przejście w dwie strony

Płynne przejścia

Highlinowanie w górach jest bardzo wyjątkowe. Takiej atmosfery nie da się uświadczyć nigdzie indziej. Obcowanie z przyrodą dookoła daje ogromną satysfakcję i radość. Podczas przejścia mamy świadomość, że robimy coś wyjątkowego w przepięknym krajobrazie. Jest to uczucie ciężkie do opisania.

Skupienie w pełnym palącym słońcu

Piotrek na swoim pierwszym highline w górach

Marcin powtarza przejście

Basia z nieodłącznym aparatem

Trochę wspinania.. Basia na drodze "O La Va" VI.1

Pogoda trafiła nam się wyśmienita. Właściwie to przez większość dni towarzyszył nam upał (przez pierwszą część tygodnia cały czas lało). Po takim aktywnym dniu, pobudce o 7 rano, highlinowaniu i wspinaniu wyglądaliśmy dokładnie tak:

Bo przecież czasami trzeba odpocząć, albo się przespać ;)

Basia Sobańska podsumowuje:
Mimo, że jesteśmy napięci to organizm w pewnym momencie mówi stop! Najgorętsze godziny w ciągu dnia trzeba przeleżeć w cieniu!

Moje ostatnie przejścia na taśmie były takie jak chciałam: płynne i stabilne bez żadnego wychylania się na bok i dekoncentracji. Tylko pomyśleć, że będąc ostatnim razem na tym hajku ledwo mogłam na nim wstać.

Przepiękna ekspozycja Sokolików
 
 Coraz stabilniejsze przejścia
 
Nie było to moje pierwsze przejście highline w Sokolikach. Wcześniej miałam okazje przejść kilka razy również krótszego highline, którego można powiesić obok o nazwie "6th Avenue" (15m dł., 30m wys.).
 
 
Chongo Mount na "6th Avenue" Highline w Sokolikach fot. Karolina Skalska
 
 Marcin Cybulski również skompletował FM na"6th Avenue" rok wcześniej
fot. Karolina Skalska
 
Marcin Cybulski wstawiał się w „AAARGH!!!” highline po raz drugi w życiu. Tym razem zakończyło się niezwykle owocnie. Oprócz swoich przejść spróbował pierwszy raz eksponowanego double-knee drop. Bardzo nas tym zaskoczył, ponieważ jest to naprawdę trudny trick do zrobienia w tak dużej ekspozycji.

    Eksponowane double-knee drop Marcina

Jakoś trzeba wrócić ;)

Basia Sobańska wykonała swój najlepszy exposure-turn (zwort w stronę ekspozycji). Jest to bardzo trudny ruch, ponieważ tracimy z oczu nasz punkt orientacyjny w który patrzymy się podczas całej drogi przejścia.

    Basia Sobańska zwrócona w kierunku ekspozycji


Nastał moment w którym trzeba było się pożegnać.

Nasze piękne grupowe zdjęcie ;)

Mieliśmy w planach powieszenie jeszcze jednego highlina, dużo dłuższego, lecz ze względu na zbyt dużą ilość ludzi pod skałą musieliśmy przełożyć nasz plan na następny raz.
Pod względem trudności i wagi naszych plecaków był to najcięższy trip. W ostatni dzień musieliśmy przejść kawałek, aby złapać pociąg do Wrocławia. Mój plecak ważył około 35 kg, a Marcina około 45 kg. Przyznaję się, że w 30 stopniowym upale ledwo z nim do tego pociągu doszłam.

Nasze "drobne" bagaże

Nasze plecaki były tak ciężkie, że nie sposób było je nawet wrzucić na półkę bagażową. Przeżyliśmy zabawną sytuacje kiedy podeszła do nas starsza babka z jakimś mężczyzną i oburzyła się, że zajmujemy tyle miejsca. Marcin odpowiedział jej, że te plecaki są zbyt ciężkie i że jak chce mogą spróbować je podnieść i wrzucić na górę. Od razu oddalili się chyłkiem ;)

 Węzły przydają się również na zepsute okno w pociągu
 

Nie ma nic piękniejszego i przyjemniejszego niż takie wyprawy w góry. Jedyne co przychodzi do głowy to.. "Więcej takich akcji!" :)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Nocne otwarcie sekcji slackline na Fpince czyli Drunkline Festival II

Cała impreza we Wrocławiu zaczęła się w sobotę 24 listopada od zawieszenia dwóch highlinów w starym kamieniołomie w Chwałkowie. Jednym z nich był klasyczny "Strone Free highline" (26,5 m długości/25 m wysokości) do którego użyto podwójnej taśmy Rubberband, a drugim nowy projekt "Czarna Dziura" o długości 42 metrów i wysokości około 20 metrów. Nazwany tak został ze względu na przerażającą czarną taflę jeziora ukazującą się podczas przejścia pod stopami. Setup drugiej taśmy składał się z podwójnej taśmy Octopussy.
Najdłuższego highlina pokonała ekipa Slackhouse: Maciej Bor Borucz, Damian Czermak i  Rafał Pigmej. Pawłowi Jarosiewiczowi po długiej walce w najlepszej próbie udało się go przejść mniej więcej do połowy.

Paweł Jarosiewicz na "Czarnej Dziurze"
 (Fot. Karolina Skalska)

 Widok na obie taśmy
 (Fot. Karolina Skalska)

 Riggers gonna rig!:) 
 (Fot. Karolina Skalska)

Ślęża w tle
 (Fot. Karolina Skalska)

Pigmej przy wieszaniu dłuższego highline
 (Fot. Karolina Skalska)

 Cześć! Czyli sławna już czapka Cinka ;)
 (Fot. Magdalena Szady)

Niektórzy spali ;)
 (Fot. Karolina Skalska)

Philip Bitnar na tricklinie, który zawisł tuż obok krótszego highline
(Fot. Karolina Skalska)


Poza dwoma highlinamy zawisły nad ziemią dwie taśmy - trickline i zwykły krótki slack. Do Chwałkowa zjechali się ludzie z całej Polski i kilka osób z Czech. Zawitali do nas ludzie między innymi z Poznania, Łodzi, Warszawy, Białegostoku i Krakowa.

 Filip Oleksik czyli najmłodszy highline-trickliner z Krakowa
 (Fot. Karolina Skalska)


Za sprawą Marcina (Cinka) Korzeniewskiego, który również udzielił dla nich wywiadu wywiadu, zawitała do nas ekipa z TVN 24, aby nakręcić materiał o naszym spotkaniu.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-wroclaw,44/ryzykowny-spacer-po-waskiej-tasmie,290629.html


Po całym dniu spędzonym w Chwałkowie wieczorem przenieśliśmy się na Wrocławską ściankę wspinaczkową Fpinkę. W ramach całonocnej imprezy z 24 na 25 listopada organizatorzy przygotowali mnóstwo atrakcji. Na ścianie oprócz na stałe powieszonego trickline i jednego highline. W ramach imprezy został dodatkowo zawieszony na głównej sali drugi highline o podobnej długości jednak dużo wyżej i jeszcze jeden trickline. Należy podkreślić, że Fpinka jest pierwszą w Polsce ścianką wspinaczkową na której na stałe został zawieszony slack i highline. W planach jest dowieszenie jeszcze jednej krótkiej taśmy dla początkujących i zawieszenie drugiego krótkiego highline obok tego już istniejącego.

Impreza na Fpince była dodatkową okazją, aby uroczyście otworzyć sekcję slackline, która będzie prowadzona na ściance od początku grudnia przez Damiana Czermaka i Marcina (Cinka) Korzeniewskiego.
 
Napinanie Surfline na głównej sali
 (Fot. Karolina Skalska) 

U góry na stałe zawieszony hajek, a tuż pod nim trickline z licznymi materacami.
(Fot. Fpinka)

Double Knee drop w powietrzu
(Fot. Fpinka)

Zawody w Push The Bottle
(Fot. Fpinka)

Justa w akcji!
(Fot. Fpinka)

Surfline na głównej sali i drugi highline
(Fot. Fpinka)

 Była też i pizza!
 (Fot. Karolina Skalska)

Na imprezie odbyły się luźne i przezabawne zawody trickline, gra w push the bottle, wielki twister dla kilkunastu osób, turniej w kapsle i pokaz filmów wspinaczkowych.


Zdjęcia z imprezy można znaleźć na facebooku:

Najlepiej klimat imprezy przybliży wam video z imprezy w obiektywie Dominika Kapusty.


Ogromne podziękowania za klimat i świetną zabawe dla chłopaków, którzy tą imprezę zogranizowali, a w szczególności Marcina Cinka Korzeniewskiego i Damiana Czermaka :)


Ze względu na mój ostatni wypadek (złamanie obojczyka) i byciem w trakcie rehabilitacji w imprezie uczestniczyłam bardziej w rodzaju kamerzysty (jak zresztą widać na filmie), aby odwrócić własne myśli od chęci wejścia na slacka ;) Już nie mogę się doczekać powrotu do sprawności i rozpoczęcia treningów na sali!

poniedziałek, 19 listopada 2012

Urban Highline Festiwal IV 2012 w skrócie

W tym roku moja trasa na Urban Highline festiwal odbyła się pomiędzy czeskim Bišíkiem, a niemieckim Oberammergau. Muszę przyznać, że taka intensywność choćby ze względu na długie podróże była odczuwalna. Na szczęście nie przeszkodziło mi się dokonać w Lublinie tego co marzyło mi się od kiedy pierwszy raz trzy lata temu przyjechałam na ten festiwal czyli przejść highline między budynkami!


Więcej o Urban Highline można znaleźć w mojej notce z 2011 roku.

Jedno co mogę powiedzieć o UHF w tym roku to fakt, że z roku na rok festiwal jest coraz lepszy, zawisa coraz więcej taśm i cała organizacja jest naprawdę bardzo dobra.
Oto krótka migawka z festiwalu okiem kilku fotografów.

Church highline - widok z góry
(Fot. Agnieszka Zylia Strokowska)

Widok z dołu
(Fot. Agnieszka Zylia Strokowska)

 Tolek na highlinie
(Fot. Agnieszka Zylia Strokowska)


Piotr Błaszczak pokonuje 40 metrów
(Fot. Agnieszka Zylia Strokowska)



Ančee Kančee Kuchařová
(Fot. Agnieszka Zylia Strokowska)

(Fot.  Josh Gorzanski)

(Fot. Agnieszka Zylia Strokowska)

Sala sportowa na której spała większość uczestników
(Fot. Hanni Schmidt) 

(Fot. Hanni Schmidt) 


Spacer nad głowami przechodniów
(Fot. Niklas Winter)


(Fot. Hanni Schmidt)

Wnętrze Pałacu Ślubów z którego wychodziły cztery highliny
(Fot. Hanni Schmidt)

Wiecznie uśmiechnięty Petr Voŕíśek
(Fot. Hanni Schmidt)

Kolejki do krótkich highlinów
(Fot. Hanni Schmidt)

Czeszka Ančee raz jeszcze
(Fot. Hanni Schmidt)

Oficjalny film z Urban Highline 2012